Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
303 posty 0 komentarzy

Blog Aleksandra Gudzowatego

Aleksander Gudzowaty - Blog archiwalny, Aleksander Gudzowaty zmarł 14 lutego 2013 w Warszawie Urodził się 22 września 1938 roku w Łodzi w Polsce. Studia ekonomiczne ukończył na Wydziale Handlu Zagranicznego Uniwersytetu Łódzkiego z tytułem magistra ekonomii. Dział

Grudniowe migawki

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Z początkiem grudnia pojechałem do Paryża. Dekorowanie miasta, sklepów i hoteli przed okresem Świąt zbliżało się do końca.

Paryż zabłysnął ferią wielu barw i przemyślnych dekoracji. Jak zwykle Pola Elizejskie oświetlone były jakby zaczynał się Festiwal Świąteczny. Wzdłuż całej ulicy ustawiono kolorowe kioski, w których Paryżanie kupowali przeróżne świecidełka i dekoracje świąteczne.

            W prestiżowych hotelach imponowały przyozdobione olbrzymie choinki i dekoracje kwiatowe.
            Najpiękniej prezentował się Hotel Bristol. Bristol ma jeszcze jedną atrakcję. Pięknego kota o imieniu Faraon. Zadomowił się tak bardzo, że sypia w różnych częściach hotelu, nawet na blacie u recepcjonistów. Przyjazny do ludzi, stał się maskotką i „zabawką” gości. W każdym pokoju hotelowym są pocztówki z jego mordką. Ostatnio widziałem go jak spał słodko pod choinką.
            Bristol słynie z ciepłej atmosfery, którą otoczeni są goście, ale także z przepięknych dekoracji kwiatowych.
            Muszę przyznać, że Paryż sprawiał wrażenie miasta szczęśliwości. Taki nastrój udzielał się wszystkim.
            W Paryżu znalazłem się lecąc tranzytem przez port lotniczy Heathrow pod Londynem. Miałem tam do załatwienia krótką sprawę.
            Nie ominęła mnie jednak przykra przygoda. Otóż w samolocie LOT w jego części biznesowej, ukradziono mi ciepły płaszcz. Nie sposób było się pomylić, bo odbiegał on wyglądem i rozmiarem od płaszcza pozostawionego mi na „wymianę”. W Londynie było bardzo zimno, w Paryżu także. Miałem kłopot. Kiedy prosiłem stewardów, żeby ktoś choćby usiłował pójść za pasażerami, bo jeszcze były takie możliwości, to spotkałem się z odmową.
            Natychmiast włączył się do rozmowy przedstawiciel Lot w Londynie, który zniesmaczony moją irytacją najzwyczajniej obrugał mnie. Podniecił się do tego stopnia, że zaczął krzyczeć. Bez słowa opuściłem samolot bez płaszcza, na wózku inwalidzkim i zdziwiony wstrętną reakcją przedstawiciela
LOT-u.
            Pomyślałem, że jest to Pan zatrudniony przez dwóch mocodawców, gdzie praca w LOT była „przymusem”, ale ta inna „przynależność”dawała mu poczucie ważności i hardości. Inaczej nie potrafię sobie tego wytłumaczyć.
Najboleśniejsza jednak dla mnie była puenta całej historii. Mój współpracownik już w Warszawie na wieść o całej sprawie powiedział: „Pan się dziwi, przecież to Polska”.
           Bardzo zabolała mnie taka jego riposta. Poczułem ból w sercu z żalu i wściekłości. 
            Bo może my istotnie tacy jesteśmy! Śmiesznie zarozumiali, z oszczędnie dawkowaną kulturą osobistą, wzajemnie nieżyczliwi.
            Ogólną atmosferę dyktuje, jak sądzę zachowanie polityków. To ich aroganctwo upoważnia „całą resztę” do podobnych postaw.  
            W polityce u nas także istotne zmiany. Prezes PSL Waldemar Pawlak zamieniony został nowym szefem stronnictwa Panem Prezesem Januszem Piechocińskim.
            Zapewne jest to nowa szansa dla ludowców. Pan Waldemar Pawlak, który rzeczywiście bardzo dbał o interes „swojej grupy” jako Minister Gospodarki nie wykazywał oczekiwanej inicjatywy rozwoju polskiej gospodarki. Zdarzało mu się także popełniać „błędy”, które nas wszystkich boleśnie dotknęły. Choćby sprawy gazowe i offsety. To potwierdza słuszność zasady, że w resortach branżowych powinni być zatrudnieni fachowcy i to o standardach wirtuozów. Wielką niewiadomą jest powołanie Pana Janusza Piechocińskiego na Ministra Gospodarki. Tak, czy inaczej to dla niego wielka szansa, ma bowiem przykłady, jak Minister nie powinien się zachowywać.
            Chwilowo zauważalne jest Jego zakłopotanie nową funkcją, widoczne jest nawet „słodkolejstwo”.
            Nie ma jednak wątpliwości, że jest to stan przejściowy.
            W „warszawce” słychać pomruki ze strony byłej ekipy Waldemara Pawlaka, że to stan przejściowy, króciutki w czasie, etc.
            Ja uważam, że taka sytuacja zmobilizuje Pana Janusza Piechocińskiego i da właściwy odpór swoim przeciwnikom.
            To teraz najważniejszy resort w Państwie. Bez rozwoju gospodarki nie wyjdziemy z marazmu.
            Jest także sprawa, która za chwilę stanie się zagrożeniem dla całego świata. Mam tu na myśli podporządkowanie naszego życia technice komputerowej. To wielkie zagrożenie. Stworzone już zostały procedury logistyki komputerowej, które są w stanie sparaliżować każdy system np. w komunikacji, w bankowości, w zarządzaniu, w energetyce, itd., itd., itd.
Szczególnie utalentowanych hakerów posiadają Chińczycy i Rosjanie.
            To, co gdzie-niegdzie już słychać to to, że Amerykanie podjęli już próby organizowania systemu ochrony przed inwazją hakerów.
            Natomiast w Izraelu słychać jest o pracach nad stworzeniem całkiem odmiennego systemu, który zastąpi dotychczasowy.
            To wszystko jest bardzo ciekawe, ale i straszne. Straszne, bo nie jesteśmy w stanie przewidzieć skutków takiego „zatrzęsienia” światem.
            Ze złych wiadomości, to światowe media wskazują na konflikt palestyńsko-izraelski. Kolejny raz do głosu dochodzą ekstremiści. Konflikt przestał być bilateralny.
Kolejny raz absorbuje on uwagę polityków całego świata.
Ciągle między nami funkcjonują politycy o usposobieniu „jastrzębi”.
W żaden sposób nie potrafią się odnaleźć w polityce życzliwego współistnienia i tolerancji.
            Sztuka kompromisu powinna stać się normą moralną wszystkich polityków światowych.
 
 
          Aleksander Gudzowaty

KOMENTARZE

  • A czym się zachwycać ,że dla nich święta to świecidełka
    A odnośnie płaszcza to coś Pan taki naiwny.Państwowy burdel by zbankrutował.Całe życie przeżyłeś Pan w socjalizmie i latasz Pan państwowym lotem , w którego Radzie Nadzorczej był tzw,prof. ?Bartoszewski.

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31