Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
303 posty 0 komentarzy

Blog Aleksandra Gudzowatego

Aleksander Gudzowaty - Blog archiwalny, Aleksander Gudzowaty zmarł 14 lutego 2013 w Warszawie Urodził się 22 września 1938 roku w Łodzi w Polsce. Studia ekonomiczne ukończył na Wydziale Handlu Zagranicznego Uniwersytetu Łódzkiego z tytułem magistra ekonomii. Dział

Katalizatory zła

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nasz Pan Prezydent inicjuje rozważania, czy Polska poddana jest zagranicznym wpływom. Sprawą ma się zająć Rada Bezpieczeństwa Narodowego.

            Impuls dla tych rozważań dały, rzecz jasna, kolejne przypuszczenia na temat katastrofy w Smoleńsku.

            Jak już widać od dawna, w sprawie tej poszczególni politycy mają wielkie podejrzenia. Ubierają je w słowa pełne patosu, w swoich ocenach są bezkompromisowi, a ich „prawda jest jedynie słuszną”.
            Jak my, prości obywatele, mamy reagować na te sensacje?
            Komu wierzyć, a czyje poglądy puścić koło uszu? Na coś musimy się zdecydować.
            Sprawa ta stała się na tyle publiczna, że zaczyna dzielić Polaków.
            I w tym momencie zaczynamy mieć do czynienia z prawdziwymi kłopotami.
Czasy są już ciężkie, a będą jeszcze bardziej skomplikowane.
            W takiej sytuacji Naród powinien być skonsolidowany i solidarny.
            My tacy nie chcemy lub nie potrafimy być. Adrenalina silnie podwyższona, stała się oczekiwanym produktem. Musimy mieć przeciwnika, rzadziej tylko adwersarza.
            Tyle, że nie jest to cecha wojownika, a pieniaczy. To mała satysfakcja.
            Jedyne co z tego na pewno wynika, to istnienie łatwego dostępu do naszych emocji.
            W tym momencie dochodzimy do sedna sprawy.
            Oznacza to bowiem, że jesteśmy łatwym łupem dla różnego rodzaju międzynarodowych manipulatorów.
Czyżby Polska stała się łatwym obiektem do sterowania przez nich.
            Z bólem serca wyrażam moją opinię na „tak”.
Moim zdaniem jesteśmy rajem dla obcych wywiadów, dla manipulatorów w strefie gospodarczej i dla przeróżnych zagranicznych „Departamentów Inspiracji” zajmujących się dalekosiężnymi planami „współpracy z Polską”.
            To rzecz jasna przykra konstatacja, ale nie bez podstaw.
            Gdyby także tym zajęło się Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, to na pewno pożytek z takiego zainteresowania byłby duży.
            Pomijam drażliwą kwestię sojuszników politycznych, ale w gospodarce jest nad czym zastanowić się.
            Nawet, jeżeli każdy z nas zrobi własny test i skojarzy zachowanie poszczególnych polityków z przykładami ich działalności, to zauważy uzależnienie od „obcych”. To nie zawsze jest złe dla Polski, ale niestety bywają także przykłady druzgocące.
            Moim zdaniem sprytne „wywiady” zakotwiczyły w poszczególnych środowiskach politycznych swoich „przedstawicieli”.
Dostarczają oni im informacje, ale nie tylko, także inspirują działanie.
            Zapewne inspirują także do hucpy, awanturek, intryg etc., etc.
Im bardziej będzie u nas niespokojnie, tym dla nich lepiej. Praca stanie się łatwiejsza.
Sugeruję nieśmiało, aby przywódcy partyjni przyjrzeli się swoim doradcom i aktywistom, to może zauważą ich złe opinie, złe propozycje i oznaki nienormalności, itd.
Z literatury wiadomo, że do takich celów najlepiej nadają się ludzie o nieskazitelnych życiorysach i poprawnym zachowaniu.
            Także rozpowszechniony w naszym kraju grzech pychy sprzyja destrukcji.
            Innym ułatwieniem są łapówki, które zręcznie argumentowane, oswajają biorących je z przestępstwem.
            W gospodarczych kontaktach sprawa jest znacznie łatwiejsza.
            Sam temat przybliża „szwindle”, a argumenty na pierwszy rzut oka wyglądają poprawnie.
            To w gospodarce zapłaciliśmy największą cenę.
            Kolejny raz przypominam rozbujałą prywatyzację.
Osłabiła ona nasze państwo i zmniejszyła znacznie wpływy do budżetu.
Budżet otrzymywał tylko podatki, a pozbawiony był wpływów z zysku.
            Jej autor Pan Profesor Leszek Balcerowicz i jego Zespół święcił triumfy, a Jego otoczenie i politycy udawali, że wszystko jest w porządku.
            Zyskały na tym biura consultingowe i nieuczciwi obywatele. Sic!
Zyskali także przeróżni „pośrednicy”, którzy kupowali obiekty od państwa, a następnie odsprzedawali z ogromnym zyskiem dalej.
            To nie mogło się dziać bez wiedzy polityków i naszych służb.
            Odrębnym przykładem jest sprawa gazu ziemnego i utrudniana przez polityków dywesyfikacja jego dostaw.
            Wreszcie „sojusz” Pana Premiera Waldemara Pawlaka z Gazpromem, słabiutka obsługa offsetów itd., itd., uzupełniały całość.
            Jestem zdania, że dojrzeliśmy do pilnej reanimacji naszego Kraju.
Obecność nasza w Unii Europejskiej wyraźnie wskazuje na obowiązek budowania silnego Państwa.
W innym przypadku nastąpi gospodarczy rozbiór Polski.
            Radość autorów przyłączenia nas do Unii Europejskiej, a głównie Pana Leszka Millera i Pana Aleksandra Kwaśniewskiego okaże się przedwczesna.
Warto także przypomnieć, że pieniądze trzeba zarabiać, a nie dostawać. Taka sytuacja może odzwyczaić nas od pracy.
Natomiast ci, co dają nam pieniądze, to poza celami propagandowymi skrywają zapewne inne swoje motywacje.
Zastanówmy się i nad tym.
            Mam takie wrażenie, że nasi politycy mają jakiś kompleks utrudniający kontakty i rozmowy z obcokrajowcami.
Może powoduje go brak doświadczenia lub przeświadczenie, że znajdujemy sie w pozycji „prowincjuszy europejskich” będącej rezultatem naszego opóźnionego startu w świat.
            Wszystko jest możliwe, ale warto jest pamiętać, że podstawowym obowiązkiem polityka jest służba Polsce.
I to nie może być traktowane jako truizm, ale jako obowiązek, święty obowiązek.
            Uważam także, że wielu się przyda przestroga, która przypomina o tym, że przekroczenie dozwolonej granicy współpracy z obcokrajowcami, to kolaboracja. A to już jest przestępstwem bądź złamaniem norm etycznych.
Takich zachowań nie tłumaczy niewiedza, przeoczenie czy dobra wola.
Błąd jest błędem, świństwo zawsze pozostanie świństwem.
Świństwem jest także skłócanie Polaków.
            Jeżeli ktoś myśli, że obchody Święta Niepodległości „11 Listopada” odbębni pustymi słowami, to grzeszy.
            Święto to powinno być obchodzone także we własnym sercu, biorąc pod uwagę, że niepodległość zdobyliśmy wielkim wysiłkiem.
 
Aleksander Gudzowaty
 
P.S. Udział Prezydenta Bronisława Komorowskiego w marszu „Razem dla Niepodległej” jest świetną puentą dla oczekiwanych zachowań Polaków.

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031