Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
303 posty 0 komentarzy

Blog Aleksandra Gudzowatego

Aleksander Gudzowaty - Blog archiwalny, Aleksander Gudzowaty zmarł 14 lutego 2013 w Warszawie Urodził się 22 września 1938 roku w Łodzi w Polsce. Studia ekonomiczne ukończył na Wydziale Handlu Zagranicznego Uniwersytetu Łódzkiego z tytułem magistra ekonomii. Dział

Dzień zadumy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W sobotę 27 dnia października spadł w mojej wiosce pierwszy śnieg. To zwiastun kończącej się jesieni. Nocą w tym dniu nastąpi zmiana czasu. Od tego dnia coraz częściej będą deszcze, śnieg i wiatry.

Drzewa do końca stracą liście.

Póki co jednak zdobią okolice swoimi kolorami.
W lesie, ścieżki przysypane są spadającymi liśćmi. Przez to i ziemia i korony drzew nabierają złoto-czerwonej barwy. Jest urokliwie.
            Często jeżdżę melexem po otaczającym dom lesie. Upajam się pięknem Mazowsza.
            Zawsze w czasie tych podróży towarzyszy mi mój wieloletni przyjaciel, pies zwany Księciem Garo. To sznaucer olbrzym pyskacz. Ma piętnaście lat, to dużo.
Słabość jego widoczna jest gołym okiem. Biedaczysko ledwo powłóczy łapami.
Pomagamy mu wejść na melex. Siada obok mnie, przez co mogę go objąć prawą ręką, żeby psina się nie zsunęła i podróżujemy. Po tym pięknym lesie, po dróżkach zasypanych złotymi liśćmi.
Przeżywamy razem piękno przyrody, każdy na swój sposób. Jestem pewien , że zwierzęta także reagują na jej piękno.
Mają przecież swoją wrażliwa duszę.
            Książę Garo w momencie jak dojeżdżamy do stawu zaczyna szczekać. To stało się sygnałem dla przebywającej tam zwierzyny. Gęsi, łabędzie i kaczki wiedzą już, że wiozę dla nich ulubione herbatniki i chleb. Osioł ryczy na przywitanie, a lamy biegną z oddali, wszyscy oni przyzwyczaili się do herbatników i zasmakowali tego przysmaku.
Identycznie zachowują się pawie, które słysząc głos Księcia Garo, biegną do nas z szybkością sportowców.
Jest ich tu duża gromada.
Najdostojniej zachowują się jednak daniele, które zbliżają się do nas na wyprostowanych przednich nogach, uderzając nimi o ziemię rytmicznie i dostojnie.
            Mieszkamy tu wszyscy razem, w wielkiej przyjaźni i bez agresji.
To nasi mniejsi bracia, jak powiadał Św. Franciszek.
            Najbardziej schlebia mi zachowanie moich przepięknych gęsi. W zeszłym roku część z nich odleciała zgodnie ze swoim przeznaczeniem, ale duża ich część została.
Teraz obserwuję nowy miot tych ptaków.
 Odlecą czy zostaną? Czy będą szukać nowego domu, czy zachęcone domowników miłością do nich, pozostaną z nami.
            Ludzie na podobieństwo zwierząt także szukają swojego miejsca.
            Sytuację pogarsza zanik modelu rodzin wielopokoleniowych. Zamazuje się pojęcie, że „babcia pachnie szarlotką”, bo rodziny nie mieszkają razem. W okresie PRL była taka moda, że ludzie wyjeżdżali ze wsi do miast. To rozdzielało rodziny, a w konsekwencji osłabiało uczucia.
            Dzisiaj moda jest na powrót na wieś. Nareszcie.
Człowiek musi mieć szansę na wyjście boso na zroszoną trawę.
            Jestem również pewien, że sąsiedztwo przyrody wydłuża życie. Zieleń wycisza, kwiaty radują, a zanikający w oddali szum drzew przypomina o ogromie świata.
            Potem rzecz jasna przyjdzie czas, gdy będziemy musieli to wszystko zostawić i wzorem odlatujących ptaków zmienimy swój byt.
            Ta podróż dla jednych oznacza przeniesienie się w nieznane lub w nicość, ale dla drugich będzie to tylko zmiana bytu.
            Takie przekonanie bardzo ułatwia wiara, zamazuje strach przed nieznanym.
Wiara i głębokie uczucie do Boga znacznie wydłuża samo życie.
            Ja sam doświadczam na sobie walorów wiary. Od chwili śmierci moich Rodziców, nigdy nie czułem się osamotniony, bo nigdy nie straciłem z nimi emocjonalnego kontaktu. Dla mnie oni ciągle istnieją, co prawda w innym bycie, ale bezustannie mam z nimi kontakt emocjonalny. To taki rodzaj więzi duchowej i energetycznej.
Mam nadzieje, że identycznie będzie utrzymany mój kontakt, z moją Rodziną.
            W rodzinnym grobowcu, w podziemiach którego spoczywają ich ciała, na parterze obok symboli wiary umieściłem ich fotografie i nas wszystkich żyjących.
             Z uśmiechem opowiadam zdumionym znajomym, że w ten sposób ułatwiam im kontakt ze światem.
            W drzwiach grobowca pozostawiłem także klamkę od ich wewnętrznej strony.
            Niekiedy uzasadniam to tym, że mam klaustrofobię, ale tak naprawdę to liczę na to, że Rodzina moja odprowadzając mnie na tamten świat, zamiast płakać to jak wspomną o mojej klamce, to uśmiechną się, przez łzy, ale z uśmiechem na buzi.
            Szybko zbliża się dzień Wszystkich Świętych. To czas kiedy Rodziny odwiedzają groby swoich krewnych i znajomych.
            Taki czas zadumy. Święto duszy.
Przy niektórych grobach są już tylko samotne postacie. Ich najbliżsi odeszli.
            Wspominają zapewne wspólne życie i w pokorze przyjmują swoje osamotnienie.
            Zwróćmy i na nich swoją uwagę, skierujmy do nich ciepłe myśli, a może także modlitwę.
To takim ludziom najbardziej potrzebny jest nasz szacunek i pomoc.
To także miara oceny wartości całej naszej społeczności. Każdej społeczności!
 
                                               Aleksander Gudzowaty
 
PS.
W poniedziałek 29 października br., w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie odbędzie się koncert dedykowany Księdzu Infułatowi Jerzemu Bryle z okazji 60- lecia Jego kapłaństwa.
Ksiądz Jerzy Bryła był wieloletnim spowiednikiem Jana Pawła II, jest także duszpasterzem krakowskiej braci artystycznej. To kapłan o duszy wielkiej jak bochen chleba, dobry i mądry człowiek.
Życzę mu szczęścia, zdrowia i miłości.
Życzę także wytrwałości w pełnieniu misji służenia Bogu.
 
 

KOMENTARZE

  • Pięknie Pan pisze i szczerze.
    To świadczy, że rozwinął też Pan wyższe sfery swojej osobowości.
    Wielu udanych wycieczek.
  • "Dzisiaj moda jest na powrót na wieś. Nareszcie."
    Jest Pan oderwany od szarej rzeczywistości zwykłych ludzi, ale to zrozumiałe. Na wieś wracają miliarderzy, milionerzy, w każdym razie osoby zamożne i to takie które właściwie od zera odkrywają wieś, przyrodę, ludzi... czyli mieszczuchy urodzone w mieście. Nie znam Pana dzieciństwa, wychował się Pan na wsi? To prawdziwy powrót czy tylko romantyczne słowa, snobizm niemalże znany z XIX wieku, z Wesela?

    Wieś się wyludnia i odwrotny proces migracji zamożnych z miast na wieś absolutnie tego nie zahamuje. To nie ta skala. Wyjeżdża, znika na zawsze tysiąc ludzi, a pojawia się dziesięciu. Mamy 60 tys wsi, 2500 gmin (łącznie z miastami), wiele już iluzorycznych tych małych wioseczek z paroma mieszkańcami plus mieszczuchy żyjące w rozkroku między wsią-sypialnią, a miastem-życiem.

    Stracą status sołectwa (to już nobilitacja, zdaje się jest 40 tys sołectw) wsie-miejscowości (na rzecz przysiółka itp) tysiącami, wiele zniknie całkiem nawet fizycznie łącznie z wyburzeniem ostatnich zabudowań. Nie pojawiają się całkiem nowe, bo bardzo trudno o lokację na surowym gruncie, który przecież ma jakiegoś właściciela, blokują to niezliczone przepisy, nie ma przywilejów lokacyjnych jak kiedyś, premii dla sołtysa, zasadźcy. Zresztą czy grupa domków mieszczuchów jest już wsią nawet z infrastrukturą, czy to wystarcza? Trzeba jeszcze ludzi z poczuciem wspólnoty. Chyba można taki produkt III RP nazwać wsią deweloperską, sypialnią mieszczuchów, hospicjum domowym gasnących seniorów, emerytów zamożniejszych z miast... znak nowych czasów. Może jednak za pokolenie,dwa powstaną z nich prawdziwe społeczności, może.

    Niemniej roztkliwiają takie teksty. U schyłku życia drobne radości stają się ważniejsze od blichtru tego świata mamony. Niemniej czy cieszyłby się Pan z tego żyjąc w ubóstwie, lęku o to czy starczy na życie, leki, lekarzy, szpital? Na pewno mniej.
  • @Marek Kajdas 17:23:24
    Pan Gudzowaty urodził się w Łodzi i tam zapewne wychował; a wieś to już decyzja człowieka zamożnego. Podoba mi się jednak, że polubił życie wśród przyrody wiejskiej(choć o statusie luksusowym zapewne).
    Pan Gudzowaty wyróżnia się jednak bardzo pozytywnie na tle nowej klasy oligarchów IIIRP(nie wnikając w kulisy początków Jego fortuny), swoim sposobem życia, stosunkiem do Polski i polskiego dziedzictwa narodowego. Oby takich ludzi było więcej.
  • Tyle w nim nastroju...
    Nie wiem czy Pan trafił akurat w mój nastrój, ale z przyjemnością przeczytałam Pana artykuł nie raz, a dwa razy! Gratuluję. Jest bardzo ciepły, pełen refleksji i melancholii. Nie myślałam,że Pan tak potrafi pisać! Proszę o więcej takich ludzkich, normalnych artykułów Pozdrawiam serdecznie

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031